sobota, 21 stycznia 2017

MINUSY POWROTU DO NATURALNEGO KOLORU

Ten post leżał w wersjach roboczych od jakiegoś roku. Łatwiej było mi napisać o plusach powrotu do naturalnego koloru niż o jego minusach, pewnie dlatego, że nigdy nie żałowałam podjętej decyzji. Owszem, miałam wątpliwości i to nie jeden raz, ale jednak zawsze plusy przeważały. Nie mniej minusy też są i warto o nich napisać, szczególnie po ponad dwóch latach powrotu do naturalnego koloru.

Siwe włosy, przyszły mi na myśl jako pierwsze, już dawno temu. Pojawią się u każdego wcześniej lub później. Początkowo byłam przerażona, gdy znajdowałam na swojej głowie choć jeden siwy włos. Przyglądałam się włosom i szukałam, czy aby na pewno nie ma jeszcze jednego, żeby szybko go wyrwać. Obecnie już ani nie wyrywam siwych włosów ani ich nie szukam- ważna okazała się tu akceptacja tego faktu; dopóki nie będę rzucały się w oczy nie widzę problemu.

Odrosty, które najczęściej nie wyglądają ładnie. Można spotkać się z opiniami, że są niechlujne, choć mam wrażenie, że odkąd pojawiła się moda na ombre zwiększyła się tolerancja w tym temacie. Warto co prawda ostatni raz pofarbować włosy na kolor zbliżony do naturalek, jednak najczęściej kolor z farbowanych włosów szybko wypłukuje się. Przy jego zapuszczaniu będzie wiele momentów, w których będzie wyglądał lepiej jak i gorzej. Z perspektywy czasu wiem, że najgorsze są pierwsze centymetry. Im odrost jest dłuższy tym wygląda lepiej, ba po dwóch latach już nawet nie wygląda jak odrost ;)

Można spotkać się z opiniami ludzi w stylu "dlaczego nie pofarbujesz włosów?, "jak ty wyglądasz?". Osobiści nigdy nie spotkałam się z jakimiś krytycznymi uwagami na temat moich włosów, choć czasem ktoś rzucił zdanie, że mogłabym pofarbować. Myślę jednak, że najważniejsze jest trzymanie się celu do którego się dąży i otaczanie ludźmi, którzy nas rozumieją i wspierają. Warto zaglądać na blogi czy Wizaż, gdzie dziewczyny zmierzają do tego samego celu co my.

W trakcie powrotu do naturalnego koloru pojawi się wiele ważnych uroczystości w których nie będzie wypadało pojawić się w odrostach. Początkowo trudno było mi zaakceptować fakt, że jak to idę na wesele i przecież nie wypada pojawić się na nim z widocznymi odrostami. Nie można jednak wmawiać sobie, że pofarbuję włosy, a po weselu znów zacznę zapuszczać odrost, ponieważ pojawi się jeszcze wiele okazji (święta, impreza firmowa, czy inne uroczystości) w których będzie się chciało wyglądać "perfect" ;)

Wiem, że dla niektórych naturalny kolor może być przeszkodą. Ja akurat jestem zachwycona swoim kolorem, bardzo mi się podoba i uważam, że do mnie pasuje. Wierzę jednak, że są dziewczyny, które nie czują się dobrze w swoich naturalnych odcieniach, dlatego w ich przypadku powrót do naturalnego koloru nie ma sensu. To przecież my musimy czuć się z sobą dobrze.

sobota, 14 stycznia 2017

DLACZEGO WARTO ZAPUŚCIĆ GRZYWKĘ?

Szczerze mówiąc, gdy zaczynałam zapuszczać grzywkę myślałam, że szybko do niej wrócę. Nie bez powodu w końcu nosiłam ją przez 10 lat ;) Chciałam tylko sprawdzić jak będę się bez niej czuła i szybko wrócić do sprawdzonej i znanej fryzury- byłam w końcu przekonana, że w grzywce mi najlepiej. Wyobraźcie sobie więc moje zdziwienie, gdy okazało się, że bez grzywki czuję się świetnie! 

Jakby nie patrzeć, zmiany w życiu są potrzebne. Czasem obecny wygląd nudzi się kobietom i chcą go odmienić. A już szczególnie wtedy, gdy postanawiają zmienić swoje życie ;) Dzięki zapuszczeniu grzywki na nowo polubiłam swoją fryzurę i czuje się lepiej. 

Brak grzywki to również większa wygoda. Krótką, prostą grzywkę zdecydowanie trudniej ułożyć. Co prawda mam raczej proste włosy, więc nigdy nie miałam jakiś ogromnych kłopotów z jej układaniem, ale zdarzały się dni, gdy pasemka z grzywki żyły swoim życiem. Nie jest też tajemnicą, że grzywka najładniej wyglądała, gdy używałam prostownicy. A jak łatwo się domyślić, codzienne prostowanie grzywki bywało męczące.

Pozostając w temacie układania grzywki - wiele zależy od ścięcia. Szczerze mówiąc rzadko kiedy byłam zadowolona z podcięcia grzywki u fryzjera - najczęściej była za krótka, ale też zdarzało się krzywe cięcie lub zabranie zbyt wielu włosów do grzywki (trzecia opcja była zdecydowanie najgorsza). Jak widać, jestem wybredna, dlatego postanowiłam ścinać grzywkę sama - podcinałam tyle ile chciałam, a nawet jeśli mi coś nie wyszło wolałam być zła na samą siebie. Po tylu latach doszłam do wprawy w ścinaniu grzywki na prosto, jednak nie przepadałam za samym zabiegiem podcinania. Nie było to dla mnie przyjemne zajęcie.

Prosta grzywka na całe czoło zdecydowanie szybciej przetłuszcza się. Gorące lato to najgorszy dla niej okres- gdy myłam włosy rano, a wieczorem wychodziłam, musiałam umyć chociażby samą grzywkę, ponieważ wymagała odświeżenia po całym dniu. Jednak nie tylko lato wzmagało przetłuszczanie, ale i zimą, pod czapką grzywka nie wyglądała świeżo. Dotykanie grzywki również jej nie służyło, a gdy wiatr rozwiewał ja na wszystkie możliwe strony mimowolnie trzeba było ją przeczesać, nierzadko palcami.

Dłuższa grzywka lub jej brak sprawiają również, że mamy więcej możliwości. Możemy nosić przedziałek na środku głowy, gdzie włosy rozchodzą się na dwie równe strony (jest to ostatnio moja ulubiona fryzura). Możemy także ułożyć przedziałek delikatnie na bok lub bardzo mocno z jednej strony czy też zaczesać wszystkie włosy do tyłu - jak widać możliwości jest wiele.

A Wy, lubicie nosić grzywkę?